Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2012

Dom młodzieńczych lat

Obraz
  Podobno ludzka zdolność zapamiętywania wydarzeń kształtuje się około 3-4 roku życia. I nie potrafimy cofnąć się dalej wstecz pamięcią. W każdym bądź razie, jednym z moich pierwszych wspomnień które wraca do mnie po dziś dzień, jest to o Domu. Jeżeli ktoś z Was urodził się i wychował całe życie w bloku, pewnie tego nie zrozumie. Mam na myśli wolno stojący budynek mieszkalny dla kilku, około 7-8 rodzin. Zbudowany na dość stromym zboczu małego miasta, miał spory kawałek zielonej przestrzeni wokół, wielką jabłonkę i niedaleko stojące szopy, które wiele lat później przekształcono częściowo w garaże. Z  podwórka można było zobaczyć też fragmenty pobliskiego jeziora. Ten dom i jego okolica był całym moim światem, wielkim i tajemniczym. Między trzecim a siódmym roku życia (1966-69), mieszkałem tam z rodzicami i wszystkie pierwsze i bardziej istotne wspomnienia związane są z tym miejscem. Pamiętam np. ciemne i straszne piwnice tego budynku. Z rodzeństwem i rówieśnikami, często schodz...

Wieża Bismarcka i dziwny sen

Obraz
  Przez kilka miesięcy pilnowałem starego, częściowo rozebranego hotelu służącego teraz jako warsztaty i baza maszyn. To ponury, nieprzyjemny obiekt. Kilkanaście metrów przed nim, blisko jeziora, stoi stara wieża Bismarcka. Wieloletni opiekun hotelu bredził coś od rzeczy o czarnym mężczyźnie w kapeluszu, który ponoć miał zwyczaj pojawiać się w tych okolicach i znikać bez śladu. Jeden z dozorców widział go podobno i poprosił o przeniesienie... Przez trzy miesiące i około 30 nocy jakie spędziłem w tym hotelu, nikogo takiego nie zauważyłem. Niemniej źle się czułem, słysząc różne dziwne rzeczy, których mój słuch nie potrafił zinterpretować. A uwierzcie, umiałem odróżnić trzaski pracujących blach pobliskiego stadionu, spadające szyszki z drzew, odgłosy kapania deszczu o leżący baner Carrefoura i setki innych znanych mi odgłosów. Siedząc w tym hotelu słyszałem chroboty w ścianie za sobą, bardzo blisko... Hmm.. szczur albo mysz, rzekłem sobie. Jednak było wiele innych dz...

Prawdziwy przyjaciel - długie pożegnanie

Obraz
  Poznałem go dwadzieścia lat temu... Był już wtedy zmęczonym życiem, lekko utykającym, przeraźliwie chudym, 50 letnim mężczyzną. Pożółkła, pewnie w wyniku choroby cera, nadawała mu wygląd człowieka z krajów orientalnych.  Chociaż miał niezbyt pociągającą na pierwszy rzut oka powierzchowność, posiadał silnego, zdrowego ducha. I ta dominująca cecha jego osobowości, pozytywnie wyróżniała go spośród wielu innych ludzi. Co powoduje że stają się oni  cenni w naszych oczach?  Najczęściej ich empatia, umiejętność i chęć wczuwania się w uczucia bliźnich.  Bohater tego artykułu właśnie taki był. Pamiętam, że przez wszystkie lata naszej przyjaźni, zawsze miał czas dla każdego. Chętnie wysłuchał, doradził, jak mógł - to pomógł. W jego domu można było się zrelaksować, odpocząć po stresach. Głodnego nakarmił, spragnionego napoił. Może komuś zabrzmi to kolokwialnie, ale tak się właśnie działo.  Był bezstronny wobec każdego, opierał się na własnych obserwacjach, nie na p...