Dotknięcie jaszczurki
Były to słodkie lata. Miałem wtedy około 20 wiosen i nieposkromioną chęć poznawania różnych aspektów życia. Byłem wtedy mocno pod urokiem pięknej płyty zespołu King Crimson "Lizard". Z upodobaniem słuchałem tej muzyki, wpatrując się od czasu do czasu, jak kręci się czarny krążek na talerzu gramofonu Unitra G-8010. Któregoś dnia 1984 roku, kolega, miłośnik bluesa, rocka, piwa i środków poszerzających zmysłowe doznania, przyniósł kilka papierosów z własnoręcznie wyhodowaną "trawką". Nie znano wtedy szerzej dopalaczy, a młodzi ludzie jeśli koniecznie chcieli, sięgali po marihuanę. Tego fatalnego południa sączyłem dość podłe piwo browaru szczycieńskiego o patriotycznej nazwie "Jurand". Po kilku butelkach i może dwóch wspólnie wypalonych papierosach, świat zawirował mi przed oczami. Zanim zaczęliśmy te eksperymenty, włączyłem czarnego placka - oczywiście "Lizard". Wkrótce leżałem ogłuszony niewielką porcją narkotyku. Do d...