6) Moje wiersze: Samotny żeglarz
Z życia otchłani, przez huragany
Dobiega pełen boleści głos
Do swoich granic jest wyczerpany
Bożej litości podpala stos
Samotny żeglarz wzywa pomocy
Nisko latają nad nim rybitwy
Przez wody rozpaczy prawie zalany
Z wysiłkiem szuka ratunku brzytwy
Niegroźne mu teraz mu orły i sępy
Za młodu karmiono go mlekiem, nie wódką
Twardym się uczył być, lecz nie tępym
Cnoty nie rzucił na żer prostytutkom
Bóg go jałowym losem uraczył
W swym krótkim życiu nic nie dokonał
I nad tym tylko ciągle rozpacza
Że marnie żył i marnie też skona
Nie widzi on jeszcze promyka nadziei
Która ocali go i jest tak blisko
Za horyzontem statek z Berei
Uzyska tam wiedzę, zrozumie wszystko
Dobiega pełen boleści głos
Do swoich granic jest wyczerpany
Bożej litości podpala stos
Samotny żeglarz wzywa pomocy
Nisko latają nad nim rybitwy
Przez wody rozpaczy prawie zalany
Z wysiłkiem szuka ratunku brzytwy
Niegroźne mu teraz mu orły i sępy
Za młodu karmiono go mlekiem, nie wódką
Twardym się uczył być, lecz nie tępym
Cnoty nie rzucił na żer prostytutkom
Bóg go jałowym losem uraczył
W swym krótkim życiu nic nie dokonał
I nad tym tylko ciągle rozpacza
Że marnie żył i marnie też skona
Nie widzi on jeszcze promyka nadziei
Która ocali go i jest tak blisko
Za horyzontem statek z Berei
Uzyska tam wiedzę, zrozumie wszystko

Komentarze
Prześlij komentarz